Reklama dźwignią handlu

5 Sierpień 2015

Martą Tomczak
firma W.P.C.

– o korzyściach płynących z działań promocyjno-marketingowych
z Martą Tomczak z firmy W.P.C. rozmawia Jolanta Tokarczyk
 
 
Rodzina czy kariera? Od tak postawionego pytania rozpoczęliście Państwo styczniowe spotkanie z partnerami handlowymi w podwarszawskiej Jachrance. Czasami jednak działania na rzecz rodziny udaje się połączyć z pracami marketingowymi. Jakie tego typu prace podejmowaliście w minionym, 2014 roku i dlaczego zdecydowaliście się na tego rodzaju wsparcie?
 
W tym roku zdecydowaliśmy się na wsparcie rodzin z najuboższych gmin w Polsce. Planujemy, pod koniec tego roku, wydać kalendarz, który przede wszystkim będzie miał charakter charytatywny. Dochód ze sprzedaży przeznaczony zostanie na wyprawki szkolne dla dzieci. O szczegółach będziemy mogli wkrótce opowiedzieć. Na razie mogę zdradzić jedynie fakt, że udało nam się zaangażować w ten projekt kilka znanych i lubianych osób. W kalendarzu znajdą się oczywiście nasze produkty czy podstawowe logotypy. Możemy więc połączyć przyjemne z pożytecznym, czyli działanie marketingowe z pomocą dla najbiedniejszych rodzin.
 
Firma sponsoruje drużynę warszawskiej Legii. Kibice tego klubu będą zachwyceni, adwersarze – zapewne nie będą szczędzili słów krytyki. Czym kierujecie się planując działania marketingowe i promocyjne w sporcie, jakie potencjalne korzyści są brane pod uwagę?
 
Zdajemy sobie sprawę z tego, że w tym przypadku nie jesteśmy w stanie zadowolić wszystkich kibiców. Wspieramy drużynę, która tego wsparcie potrzebuje. Dzięki tej współpracy, oprócz standardowych form reklamy jak logotypy na strojach sportowców czy banery, które wiszą na warszawskim Torwarze (widoczne m.in. dla uczestników ślizgawek), mamy kolejne możliwości działań charytatywnych. Cztery razy w roku wraz z hokeistami organizujemy naukę jazdy na łyżwach dla dzieci z okolicznych domów dziecka. W każdym wydarzeniu bierze udział ponad 100 dzieciaków, które pod okiem instruktorów (hokeistów) uczą się łyżwiarstwa. Dla tych, którzy na lodowisku radzą sobie już całkiem nieźle, mamy szereg innych atrakcji, takich jak nauka jazdy z kijem hokejowym, strzelanie do bramek, konkursy rysunkowe itp. Każde z dzieci dostaje od nas oczywiście upominki. Sponsorujemy też m.in. turnieje squashowe, więc nie ograniczamy się do wsparcia jednej drużyny.
 
W jaki sposób firma zaistniała na szklanym ekranie? Proszę opowiedzieć o działaniach związanych z product placement w serialu „Ojciec Mateusz”. W których odcinkach braliście udział i w jakiej formie? Na konferencji wspomniano, że bohater w jednym z odcinków pisał specjalnym długopisem, ale wspomniała też Pani, że scenarzyści wzięli pod uwagę Państwa sugestie. Jakie?
 
Staramy się być wszędzie tam, gdzie pojawiają się użytkownicy naszych produktów. Dlatego w ubiegłym roku postanowiliśmy pojawić się też w telewizji. Wspólnie z TVP przygotowaliśmy felietony tematyczne w 3 wydaniach „Pytania na śniadanie”. Każdy z nich opowiadał oczywiście o naszych produktach, jako prezentach na każdą okazję. Pojawiliśmy się również w „Ojcu Mateuszu”. Serial emitowany na łamach TVP ogląda co tydzień ponad 4 miliony użytkowników. Zdecydowaliśmy się na lokowanie produktu. Nie była to jednak klasyczna forma lokowania. Wspólnie ze scenarzystami stworzyliśmy fabułę odcinka tak, aby długopis Frixion stał się kluczem do rozwiązania serialowej zagadki. Policjanci na miejscu przestępstwa znaleźli notes, który wydawał się być pusty. Ojciec Mateusz (grany przez Artura Żmijewskiego) zapamiętał, że w tym samym notesie było wcześniej wiele notatek. Komendant (w tej roli Piotr Polk) wpada na dziwny pomysł i ku zaskoczeniu wszystkich wkłada notes do zamrażarki. Notatki się pojawiają. Okazuje się, że do ich zapisania użyty został długopis Frixion. Na notes przewróciła się lampka, która dzięki wysokiej temperaturze sprawiła, że napisy stały się bezbarwne. Komendant znał magiczny długopis Frixion, gdyż kupił go wcześniej synowi, który pokazał mu na czym polega magia. Wiedział, że w temperaturze niższej niż -10°C notatki pojawią się ponownie. Pojawiliśmy się w pierwszym odcinku po przerwie wakacyjnej, przez co uzyskaliśmy dwukrotnie większą oglądalność niż pozostałe odcinki. Zapraszam serdecznie do obejrzenia! 
 
Road Show – to stosunkowo nowa forma promocji, coraz chętniej wykorzystywana w wielu branżach, dająca możliwość bezpośredniego dotarcia do klientów. W jaki sposób należy przygotować się do Road Show, aby osiągnąć zamierzony cel i jakie wnioski nasuwają się po zakończeniu cyklu Road Show?
 
W ubiegłym roku po raz pierwszy zdecydowaliśmy się na bezpośredni kontakt z klientami końcowymi. Stworzyliśmy stoisko, które miało charakter promocyjny. Nie prowadziliśmy tam sprzedaży. Wystawialiśmy się w największych galeriach handlowych w 11 miastach w Polsce m. in. w Warszawie, Krakowie, Poznaniu, Łodzi, Wrocławiu i Szczecinie. W każdym z miejsc pojawiały się 3 nasze hostessy, które rozdawały ulotki, zachęcały do zapoznania się z ofertą i w doświadczalny sposób przedstawiały działanie produktów z rodziny Frixion. Na stoisku można było znaleźć lampkę z gorącą żarówką i suszarkę, za pomocą których pokazywaliśmy jak w magiczny sposób znika napisany Frixion’em tekst oraz zamrażarkę i sprężone powietrze, które obrazowały jak go odzyskać. Mieliśmy oczywiście całą gamę produktów marki Pilot, które pokazywaliśmy bardziej wnikliwym odbiorcom. Lokalizację wybieraliśmy tak, aby w tym samym rejonie znalazły się przynajmniej 3 miejsca, w których można zakupić nasze produkty. Spotkaliśmy się z samymi pozytywnymi opiniami. Wielu użytkowników znało nasze produkty doskonale, ale część nie wiedziała o ich istnieniu, zaś jeszcze inni nie zdawali sobie sprawy z możliwości ich wykorzystania. Przygotowania są czasochłonne i kosztowne, ale na pewno warto! W tym roku podwoimy liczbę miejsc. Szczegółowy harmonogram wkrótce. Już dziś zapraszam do odwiedzin! 
 
Marketing w sieci nabiera coraz większego znaczenia, zwłaszcza dla młodych odbiorców, którzy są jedną z grup docelowych firmy. Jak zwrócić uwagę blogerów, użytkowników facebooka czy innych mediów społecznościowych?
 
Siła przekazu internetowego ciągle rośnie. Młodzi użytkownicy coraz więcej czasu spędzają w sieci. Jak wspomniałam wcześniej jesteśmy tam, gdzie nasi odbiorcy, więc na obecność w sieci kładziemy ogromny nacisk. Mamy ciekawe produkty, które chcemy zaprezentować jak najszerszej publiczności. Internet daje nam nieograniczane możliwości dotarcia do naszej grupy docelowej. Nasze materiały muszą być na tyle interesujące, żeby zwróciły uwagę nawet tych osób, które do tej pory nie były zainteresowane produktami z naszej branży. Działamy wg filozofii „happy writing”. Chcemy, żeby nasze artykuły nie były tylko przyrządami do szkoły czy pracy. Chcemy, żeby przybrały one formę gadżetów niezbędnych w codziennym życiu. Mają one odzwierciedlać nasz styl życia, obrazować jacy jesteśmy. Na portalach społecznościowych kierujemy się tą samą zasadą. Staramy się przedstawiać nasze produkty w codziennym życiu zwykłych ludzi. Nasze przekazy mają być zabawne, czasem zmuszać do refleksji. Przewaga treści umieszczanych w internecie nad tymi kierowanymi do prasy to głównie interakcja, jaką możemy uzyskać. W sieci próbujemy zaprosić użytkowników do dyskusji. Zamieszczane tam informacje są komentowane w czasie rzeczywistym. Jesteśmy w stanie reagować od razu na wszystko, co się tam pojawi. Jeśli ktoś na drugim końcu kraju potrzebuje długopisu i wspomni o tym na jednym ze swoich profili czy forum, wiemy o tym i natychmiast reagujemy. Mamy możliwość komentowania bieżących wydarzeń i wplatania w nie przekazu marketingowego. Liczy się tu głównie czas reakcji. Zapewniamy użytkowników, że jesteśmy dla nich tu i teraz o każdej porze. Stworzyliśmy aplikacje z grami internetowymi, dzięki którym zapraszamy ich do wspólnej zabawy, nie wymagającej dużego nakładu sił. W tym roku zaprosiliśmy do współpracy znanego rysownika oraz kilku znanych blogerów, których śmiało możemy nazwać liderami opinii. Wspólnie z nimi przygotowujemy akcję wirusową, który mamy nadzieję spodoba się naszym odbiorcom.
 
Flirt z modą jest kolejnym przykładem niestandardowej promocji, w którą chętnie angażują się również firmy, których działalność na co dzień odbiega od projektowania odzieży. Czy projektowanie długopisów ma wiele wspólnego z projektowaniem mody? Jak do tego wyzwania podchodzą projektanci, których zaprosiliście do współtworzenia kalendarza?
 
Jak wspomniałam, nasze produkty mają odzwierciedlać styl życia ich użytkowników. To łączy nas z projektantami. Chcemy żeby nasze długopisy były czymś niezbędnym w codziennym życiu. Muszą więc pasować do tego, co na co dzień nosimy. W ubiegłym roku wypuściliśmy na rynek wiele nowości. Są one ożywione, kolorowe. Mają zupełnie odmienny design. Każdy znajdzie wśród nich coś dla siebie. W kalendarzu zaprezentujemy, że długopis może pasować do sukienki, torebki czy biżuterii. Pokażemy ich inne od standardowego przeznaczenie, a znani polscy projektanci pomogą nam to uczynić.
 
W portfolio firmy pojawiły się w tym roku nowe produkty. Proszę w finale o rozszerzenie tego tematu.
 
Od początku tego roku staliśmy się wyłącznym dystrybutorem dwóch nowych marek. Pukka Pad to marka mająca w swojej ofercie kilka kategorii produktów takich jak kołozeszyty, notatniki, materiały do organizacji i archiwizacji biura, kredki, nożyczki i inne produkty szkolne, a także karteczki samoprzylepne i zakładki indeksujące. Kanex to marka zszywaczy, dziurkaczy i zszywek wysokiej jakości. W tym roku mamy przed sobą nowe wyzwania! Nowe marki zostaną dołączone do wszystkich działań marketingowych zaplanowanych na ten rok. Będzie więc o nich głośno!
 
 
Fot.: arch. własne M. Tomczak

Oceń zawartość: 
Nikt nie oceniał treści